Catherine zbliżyła się do niego
tak, że czuła jego oddech na swoim ciele. Już miała ulec, ale cudem się
powstrzymała.
- Nie odpowiedziałeś mi na moje
pytanie. – Wyszeptała prosto do jego ucha, bardzo cicho i dość pociągająco,
choć sama nie wiedziała czy chciała, żeby to tak wyszło.
- Tak? Jakie? – Zapytał wybity z
rytmu. Zupełnie zapomniał tematu przez nią. Co ona z nim robiła? Dlaczego
stawał się przy niej taki? Pozwoliłby jej chyba na wszystko, chociaż czuł, że
to nie w porządku, że nie powinni, ale ona czuła zupełnie to samo. Chciała
złożyć pocałunek na jego ustach, ale nie mogła. Może Matt był nie fair w
stosunku do niej, ale ona nie była nim, nie chciała tak go potraktować. Stefano
pragnął poczuć jej bliskość może nawet bardziej niż ona, ale przerwała to, a on
musiał to uszanować.
- To o rodzicach. – Odpowiedziała
trochę nie zręcznie. Mógł, przecież nie chcieć rozmawiać o nich, a ona wypaliła
z tym jak głupia.
- Szczerość za szczerość, tak? –
Zapytał nie zabierając wcale swojej dłoni z jej.
- Znaczy… to nie tak. Nie chcę
Cię do niczego zmuszać i nie musisz…
- Powiem. Należy Ci się to. Chcę
odpłacać się tym samym, więc należy ci się prawda. Moi rodzice nie żyją, zmarli
już dawno. Matka jak byłem dzieckiem, była kochana i dobra, a ojciec… W sumie
to nigdy się nami nie zajmował. Tylko czegoś od nas oczekiwał, aż zginął, a
raczej został zabity. Bywa, nic się nie stało.
- Jak to nic?
- Przepraszam, ale przyzwyczaiłem
się. Żyłem z tym już trochę.
- Tak, rozumiem. A przynajmniej
staram się zrozumieć.
- Nie musisz, możemy o tym nie
rozmawiać?
- Okej. Cieszę się jednak, że się
otworzyłeś. Cieszę się też, że tu jesteś.
- Ja również cieszę się z tego
powodu, szczególnie z tego drugiego. – I znowu uśmiechnął się tym okropnym
uśmiechem, za który ona chciała zabić. Zabiłaby chyba każdą dziewczynę do
której by się tak uśmiechnął. Sama ta myśl doprowadzała ją do szału.
- Zostaniesz tu dziś ze mną? Może
to dziwnie brzmi, ale nie chcę być sama… Możesz spać na łóżku albo na kanapie…
- Nie zostawię cię w takim
stanie. Musisz wrócić do normalności. Zostanę. Będę obok ciebie. – Uśmiechnęła
się uroczo i delikatnie, kiedy to powiedział, ale nadal nie była pewna gdzie
będzie spał. „Obok ciebie” to znaczyło, że będzie przy niej, ale na kanapie czy
raczej miała odebrać to dosłownie i będzie spał na łóżku tuż przy niej tak, że
będzie mogła poczuć jego ciepło, bicie jego serca? W jej głowie kłębiły się
różne myśli, ale musiała w końcu wyrwać się z transu. – To może idź się
wykąpać, a ja pójdę zrobić ci jakieś ciepłe kakao na uspokojenie i dobry sen,
co?
- To świetny pomysł. Jesteś
cudowny, dziękuję. – Pocałowała go odruchowo w policzek i wstała. Skierowała
się prosto do swojej łazienki, która była niedaleko kuchni. Stefano zaś poszedł
do kuchni i rozporządził się wszystkim.
~
Mia zaczęła się bać. Dzięki
światłom latarni twarze nieznajomych złoczyńców były dobrze widoczne, ale nie
znała ich. Budzili jednak w niej przerażenie, była przerażona, a krzyk czy
jakikolwiek dźwięk nie wydobył się z jej ust. Nagle, dzięki Bogu podjechał
motocykl.
- Wsiadaj. No już! – Ponaglił ją
motocyklista, który właśnie zsiadł z motoru. Jego głos był znajomy, ale nie
była pewna kto to. Nie wiedziała czy wsiąść, ale czy mogło być gorsze wyjście?
Wsiadła. Obserwowała przez moment chłopaka, który ją uratował. Bił się z
dresami i był całkiem niezły, bo powalił ich na łopatki. Sama nie była pewna
dlaczego, ale poczuła się dumna ze swojego wybawcy. W końcu mężczyzna w kasku
dołączył do niej, wsiadł na motor i odjechał wraz z nią. Doskonale wiedział kim
ona jest, znał ją, ale musiał jej pomóc, nie mógł tego nie uczynić. Nie
potrafił jej tak zostawić na pastwę losu, a kiedy myślał, co ci durnie mogą jej
zrobić, że będą ją dotykać dostawał szału, co go strasznie wkurzało.
Przyspieszył trochę, a ona mocno się w niego wtuliła. Poczuła się bezpieczna,
choć czy powinna tak się czuć? Nie miała, przecież pojęcia kim on jest.
~ Stefano.
Byłem w kuchni Catherine. Czułem
się przy niej bardzo dobrze, tak jakbyśmy znali się całe życie na dodatek chyba
się w niej zakochiwałem. Czy to było normalne? Od dłuższego czasu byłem sam.
Nie chciałem być w związku, wystarczyła mi samotność i powoli się do niej
przyzwyczaiłem. Ona jednak miała chłopaka, więc nie była w moim zasięgu.
Chwilami myślałem, że mnie uwodzi, ale po krótkiej chwili opamiętuje się ze
względu na niego, na swojego faceta. To wszystko nie miało sensu, miałem mętlik
w głowie. Zrobiłem jej kakao i oparłem się o blat wpatrując się w drzwi
łazienki. Były uchylone, co znaczyło, że chyba się już wykąpała. Po krótkim
momencie ukazała mi się ona, nie powinienem był patrzeć, nie powinienem być w
nią tak zapatrzony. Była w samych majtkach, wycierała się, ale wyglądała tak
seksownie. Zauważałem każdą kroplę wody spływającą po jej ciele, włosach. Byłem
jak zahipnotyzowany. Nagle się opamiętałem i odwróciłem, byłoby mi strasznie
głupio gdyby teraz się odwróciła i zobaczyła, że na nią patrzę, ale każdy
milimetr jej ciała, każda cząsteczka w niej była tak idealna, że nie mogłem się
oprzeć jej widokowi. Spojrzałem w sufit odruchowo, a kiedy odwróciłem wzrok ona
stała już przy mnie, trzymała rękę na moim ramieniu, a moje ciało, aż zadrżało
od jej dotyku. Chciałem, żeby była blisko, chciałem jej dotknąć, poczuć smak
jej ust i niemalże od nadmiaru emocji, które się we mnie zbierały
eksplodowałem. Miała na sobie jedynie ręcznik, a gdy spojrzałem w jej
czekoladowe tęczówki tonąłem. Byliśmy tak blisko, że czułem jej oddech na
swojej skórze. Tak bardzo chciałem… nie, nie mogłem. Nie mogłem sobie na to
pozwolić, ona zapewne tego nie chciała. Nie mogłem zrobić nic wbrew jej woli. A
jeśli ona chciała? Jeśli pragnęła tego tak bardzo jak ja? Jeśli jej żyły również
paliły się od tego grzechu? Nie, Stefano. Opamiętaj się. Nie możesz nawet tak
myśleć, nie i koniec.
~
Na początek chciałam wyjaśnić reakcję
dziewczyn na wieść o samobójstwie matki. Anyśka uważa, że przyjęły to za
spokojnie, ale prawda jest taka, że Catherine stała się bez uczuciowa. Tak
naprawdę to wszystko do niej jeszcze nie trafiło. Doznała szoku i do końca nie
myśli i tym co się stało. Co do Mii to ona czuje, że musi być silna, że musi
zachować zimną krew tak jak jej siostra. To wszystko ją boli, ale przeżywa to w
środku. Nie dzieli się tym z innymi.
A tak poza tym to co myślicie o rozdziale? :D

Okej trochę to pojęłam, ale nie będę się teraz wczulać w ten wątek z emocjami xD Rozdział jak każdy świetny ; *
OdpowiedzUsuńfajny rozdział zapraszam do siebie.http://hello-my-shadow-self.blogspot.com/2014/04/2.html
OdpowiedzUsuń