Nagle do domu wszedł Daniel.
- Catherine? Co tu się dzieje?
Kto to jest do cholery jasnej? Normalna jesteś? Zwykła kurwa z Ciebie. Jesteś z
Mattem, a sprowadzasz do domu w nocy pierwszego lepszego kolesia. – Kiedy tylko
brunetka to usłyszała wkurzyła się i wstała odkładając kakao na stolik. Szybko
pojawiła się przed bratem, a jej tęczówki były zupełnie zaszklone od nadmiaru
łez.
- Nie wiesz co mówisz! Szwędasz
się z jakimiś starymi babami, a mi zarzucasz takie rzeczy? Nie masz prawa mnie
osądzać! Nie wiesz co się tu działo, nie interesujesz się niczym poza swoim
tyłkiem! – Wykrzyczała i popchnęła go mocno w tył. Nie chciała mu nic zrobić,
ale wyprowadził ją z równowagi. Stefano nie stał bezczynnie, choć to chyba nie
była jego sprawa, a rodziny. Odciągnął jednak Catherine od Daniela i przytulił
do siebie mocno od tyłu. Nie dał jej się wyrwać, a spróbował ją uspokoić. Ona
po momencie się opanowała. W jego ramionach było jej tak dobrze, tak
bezpiecznie.
- Jesteś nienormalna, Catherine!
Nienormalna! Chora psychicznie wariatka! – Wykrzyczał i poszedł na górę.
- Matka nie żyje! – Krzyknęła
zginając się w pół i płacząc. Nie mogła tego powstrzymać. Tak bardzo ją to
bolało. Może niczego tak nie przeżywała, nie spraw związanych z rodziną, ale
teraz ją to przerastało, nie mogła nie reagować, nie mogła tego w sobie
nieustannie dusić. Miała dość, była tak zupełnie sama. Jednak był Stefano. W
tej chwili był jej podporą. Otarł jej łzy spływające po policzku i wziął ją na
ręce po czym wprowadził do jej sypialni i położył ją na łóżku. Zamknął za nimi
drzwi i położył się obok.
- Nie płacz, błagam. Jestem tu
przy tobie, jestem. – Wyszeptał wpatrując się w nią. Nie mógł znieść tego
chorego uczucia, tego, że ona tak cierpi i nic nie może zrobić. To bolało go
bardziej niż wszystko inne wokół, nawet jego własne problemy. Czuł, że nie
zasługiwała na to, że nie powinna była tego doświadczyć. Catherine wpatrywała
się w niego, ale w końcu zbliżyła się jeszcze bardziej i mocno w niego wtuliła.
Przy nim było jej lepiej, była silniejsza. Zasnęła równie szybko jak i on.
~
Mia nie przestawała płakać dopóki
nie zasnęła w ramionach Miguela. Czuła się mimo wszystko bezpiecznie w jego ramionach.
Chłopak ułożył ją na łóżku i przykrył kołdrą po czym sam wziął prysznic i ubrał
na siebie dresowe spodnie do spania. Położył się na kanapie twierdząc, że nie
powinien kłaść się przy niej, z pewnością by tego nie chciała, a przynajmniej
on tak myślał.
Rankiem blondynka obudziła się
jako pierwsza. Była lekko zdezorientowana i nie wiedziała gdzie jest. Wstała
niepewnie z łóżka i rozejrzała się. Dopiero kiedy weszła w głąb mieszkania
zobaczyła na kanapie śpiącego Miguela. Obok niego stał na stoliku budzik
wybijający godzinę 6:10. Dzisiaj był dzień szkolny. Mia weszła do łazienki z
uśmiechem i wzięła szybki prysznic. Przebrała się w wczorajsze ubrania i
rozczesała dokładnie swoje blond loki. Zrobiła jakieś kanapki i dwie kawy.
Wszystko ułożyła na tacce i położyła na stoliku.
- Miguel! Miguel! – Zaczęła go
budzić, a kiedy nie drgnął nawet zaczęła szarpać dłońmi, aby wstał. Wyglądała
na przejętą i wystraszoną, ale on w końcu się obudził.
- Mia, żartowałem tylko. –
Uśmiechnął się delikatnie i podniósł się z kanapy. Ujął jej twarz w dłonie
gładząc kciukami jej policzki. Wpatrywał się tym samym w jej niebieskie
tęczówki. Sam nie wiedział dlaczego tak go ujęła, ale zaczął na nią zupełnie
inaczej patrzeć. Na pewno nie jak na rozwydrzone i rozpieszczone dziecko. Było
jej ciężko w życiu mimo, że kiedyś miała wszystko. On wiedział jednak, że
pieniądze dużo nie dają, choć są potrzebne.
- Wystraszyłam się. – Powiedziała
cicho i mocno się do niego przytuliła.
- Przepraszam, okej? Jesteś
słodka. – Uśmiechnął się ponownie i ucałował ją w czoło. Usiedli rozmawiając o
prawie wszystkim i spokojnie wypili kawę oraz zjedli śniadanie. Godzina robiła
się coraz późniejsza, ale oboje tego nie zauważali dopóki nie wystraszył ich
dzwoniący telefon Miguela. Wstał z kanapy i odebrał. Mia od razu zauważyła, że
nie jest zbyt bogaty, że jest mu ciężko. Nie wiedziała co z jego rodziną, ale
to mieszkanie, ta komórka. Wszyscy w tych czasach mieli już i-fony, a on nawet
nie miał porządnego smartfona.
- Vick? Wszystko w porządku? Nie,
dzisiaj nie mogę. Spotkamy się jutro na zajęciach, dziś pracuję nie mogę. –
Mówił, a Mia wszystko słyszała i była zbyt ciekawa. Praca? Jakaś Vick ze
szkoły? Kim ona jest? Chciała wszystko wiedzieć, ale koniec końców nie
dowiedziała się niczego. Wstała i wzięła swoją torbę. Miguel widząc to szybko
się ubrał nadal rozmawiając, a po kilku minutach przerwał konwersację i
podszedł do dziewczyny. – Gdzie się wybierasz?
- Muszę być w szkole za 15 minut…
- Na piechotę na pewno nie
dojdziesz. Spóźnisz się trochę najwyżej. Poczekaj chwilę.
- Nie mogę, Miguel! Pan Franiuk
powiedział, że jeszcze raz mnie zobaczy spóźnioną to wylecę z zajęć.
- Czyli trzeba będzie dodać gazu.
- Co?
- To co słyszałaś, chodź. – Wziął
ją za rękę i wyszli z mieszkania. W mgnieniu oka znaleźli się przy jego
motorze. Podał jej kask, który szybko założyła wsiedli i odjechali. Jechał
szybko, nawet bardzo, a Mia trochę się bojąc trzymała go mocno w pasie.
Dojechali po 10 minutach. Mia zdjęła kask i podała mu go. Już miała odejść, ale
spojrzała na niego.
- Ty nie idziesz?
- Dziś nie mogę. Muszę iść do pracy.
- Aha… To może ja Ci pomogę?
- Nie Mia to nie dla Ciebie. Poza
tym spieszyłaś się, żeby nie zostać wywalona z zajęć.
- Ech, tak prawda. – Przytaknęła głupio
przypominając sobie o tym. Uśmiechnęła się niezręcznie i pomachała mu kiedy
odjechał. Nawet nie zauważyła, że ktoś jej się przygląda, a mianowicie Daniel
jej brat. Nie sądziła, że pojawił się w szkole. Chodził do ostatniej klasy i
powtarzał ją. Mimo to nie zjawiał się zbyt często. Gilbert nie wróżyła mu
dobrej przyszłości, chociaż wierzyła, że wyjdzie na prostą.
Haha pisałam to przed chwilą i pomyślałam, że Daniel jest normalnie wszędzie. xD nie będę o nim dużo pisać, bo nie jest wart uwagi, a przynajmniej na razie. Teraz w moim planie jest jakiś wątek z Catherine i Damonem. Jak niektórzy wiedzą jestem za Deleną, więc musi coś być na rzeczy. :D

no no całkiem całkiem zapraszam http://viko-madzia-vivo.blogspot.com/2014/05/1.html
OdpowiedzUsuńhttp://viko-madzia-vivo.blogspot.com/2014/05/01.html
OdpowiedzUsuńPewnie Stefan dlugo nie zabawi xD Wreszcie udalo mi sie przeczytac, zabieram sie za kolejny :**
OdpowiedzUsuń