środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 9 "Kłótnia z bratem"



Nagle do domu wszedł Daniel.
- Catherine? Co tu się dzieje? Kto to jest do cholery jasnej? Normalna jesteś? Zwykła kurwa z Ciebie. Jesteś z Mattem, a sprowadzasz do domu w nocy pierwszego lepszego kolesia. – Kiedy tylko brunetka to usłyszała wkurzyła się i wstała odkładając kakao na stolik. Szybko pojawiła się przed bratem, a jej tęczówki były zupełnie zaszklone od nadmiaru łez.
- Nie wiesz co mówisz! Szwędasz się z jakimiś starymi babami, a mi zarzucasz takie rzeczy? Nie masz prawa mnie osądzać! Nie wiesz co się tu działo, nie interesujesz się niczym poza swoim tyłkiem! – Wykrzyczała i popchnęła go mocno w tył. Nie chciała mu nic zrobić, ale wyprowadził ją z równowagi. Stefano nie stał bezczynnie, choć to chyba nie była jego sprawa, a rodziny. Odciągnął jednak Catherine od Daniela i przytulił do siebie mocno od tyłu. Nie dał jej się wyrwać, a spróbował ją uspokoić. Ona po momencie się opanowała. W jego ramionach było jej tak dobrze, tak bezpiecznie.
- Jesteś nienormalna, Catherine! Nienormalna! Chora psychicznie wariatka! – Wykrzyczał i poszedł na górę.
- Matka nie żyje! – Krzyknęła zginając się w pół i płacząc. Nie mogła tego powstrzymać. Tak bardzo ją to bolało. Może niczego tak nie przeżywała, nie spraw związanych z rodziną, ale teraz ją to przerastało, nie mogła nie reagować, nie mogła tego w sobie nieustannie dusić. Miała dość, była tak zupełnie sama. Jednak był Stefano. W tej chwili był jej podporą. Otarł jej łzy spływające po policzku i wziął ją na ręce po czym wprowadził do jej sypialni i położył ją na łóżku. Zamknął za nimi drzwi i położył się obok.
- Nie płacz, błagam. Jestem tu przy tobie, jestem. – Wyszeptał wpatrując się w nią. Nie mógł znieść tego chorego uczucia, tego, że ona tak cierpi i nic nie może zrobić. To bolało go bardziej niż wszystko inne wokół, nawet jego własne problemy. Czuł, że nie zasługiwała na to, że nie powinna była tego doświadczyć. Catherine wpatrywała się w niego, ale w końcu zbliżyła się jeszcze bardziej i mocno w niego wtuliła. Przy nim było jej lepiej, była silniejsza. Zasnęła równie szybko jak i on.
~
Mia nie przestawała płakać dopóki nie zasnęła w ramionach Miguela. Czuła się mimo wszystko bezpiecznie w jego ramionach. Chłopak ułożył ją na łóżku i przykrył kołdrą po czym sam wziął prysznic i ubrał na siebie dresowe spodnie do spania. Położył się na kanapie twierdząc, że nie powinien kłaść się przy niej, z pewnością by tego nie chciała, a przynajmniej on tak myślał.
Rankiem blondynka obudziła się jako pierwsza. Była lekko zdezorientowana i nie wiedziała gdzie jest. Wstała niepewnie z łóżka i rozejrzała się. Dopiero kiedy weszła w głąb mieszkania zobaczyła na kanapie śpiącego Miguela. Obok niego stał na stoliku budzik wybijający godzinę 6:10. Dzisiaj był dzień szkolny. Mia weszła do łazienki z uśmiechem i wzięła szybki prysznic. Przebrała się w wczorajsze ubrania i rozczesała dokładnie swoje blond loki. Zrobiła jakieś kanapki i dwie kawy. Wszystko ułożyła na tacce i położyła na stoliku.
- Miguel! Miguel! – Zaczęła go budzić, a kiedy nie drgnął nawet zaczęła szarpać dłońmi, aby wstał. Wyglądała na przejętą i wystraszoną, ale on w końcu się obudził.
- Mia, żartowałem tylko. – Uśmiechnął się delikatnie i podniósł się z kanapy. Ujął jej twarz w dłonie gładząc kciukami jej policzki. Wpatrywał się tym samym w jej niebieskie tęczówki. Sam nie wiedział dlaczego tak go ujęła, ale zaczął na nią zupełnie inaczej patrzeć. Na pewno nie jak na rozwydrzone i rozpieszczone dziecko. Było jej ciężko w życiu mimo, że kiedyś miała wszystko. On wiedział jednak, że pieniądze dużo nie dają, choć są potrzebne.
- Wystraszyłam się. – Powiedziała cicho i mocno się do niego przytuliła.
- Przepraszam, okej? Jesteś słodka. – Uśmiechnął się ponownie i ucałował ją w czoło. Usiedli rozmawiając o prawie wszystkim i spokojnie wypili kawę oraz zjedli śniadanie. Godzina robiła się coraz późniejsza, ale oboje tego nie zauważali dopóki nie wystraszył ich dzwoniący telefon Miguela. Wstał z kanapy i odebrał. Mia od razu zauważyła, że nie jest zbyt bogaty, że jest mu ciężko. Nie wiedziała co z jego rodziną, ale to mieszkanie, ta komórka. Wszyscy w tych czasach mieli już i-fony, a on nawet nie miał porządnego smartfona.
- Vick? Wszystko w porządku? Nie, dzisiaj nie mogę. Spotkamy się jutro na zajęciach, dziś pracuję nie mogę. – Mówił, a Mia wszystko słyszała i była zbyt ciekawa. Praca? Jakaś Vick ze szkoły? Kim ona jest? Chciała wszystko wiedzieć, ale koniec końców nie dowiedziała się niczego. Wstała i wzięła swoją torbę. Miguel widząc to szybko się ubrał nadal rozmawiając, a po kilku minutach przerwał konwersację i podszedł do dziewczyny. – Gdzie się wybierasz?
- Muszę być w szkole za 15 minut…
- Na piechotę na pewno nie dojdziesz. Spóźnisz się trochę najwyżej. Poczekaj chwilę.
- Nie mogę, Miguel! Pan Franiuk powiedział, że jeszcze raz mnie zobaczy spóźnioną to wylecę z zajęć.
- Czyli trzeba będzie dodać gazu.
- Co?
- To co słyszałaś, chodź. – Wziął ją za rękę i wyszli z mieszkania. W mgnieniu oka znaleźli się przy jego motorze. Podał jej kask, który szybko założyła wsiedli i odjechali. Jechał szybko, nawet bardzo, a Mia trochę się bojąc trzymała go mocno w pasie. Dojechali po 10 minutach. Mia zdjęła kask i podała mu go. Już miała odejść, ale spojrzała na niego.
- Ty nie idziesz?
- Dziś nie mogę. Muszę iść do pracy.
- Aha… To może ja Ci pomogę?
- Nie Mia to nie dla Ciebie. Poza tym spieszyłaś się, żeby nie zostać wywalona z zajęć.
- Ech, tak prawda. – Przytaknęła głupio przypominając sobie o tym. Uśmiechnęła się niezręcznie i pomachała mu kiedy odjechał. Nawet nie zauważyła, że ktoś jej się przygląda, a mianowicie Daniel jej brat. Nie sądziła, że pojawił się w szkole. Chodził do ostatniej klasy i powtarzał ją. Mimo to nie zjawiał się zbyt często. Gilbert nie wróżyła mu dobrej przyszłości, chociaż wierzyła, że wyjdzie na prostą. 

Haha pisałam to przed chwilą i pomyślałam, że Daniel jest normalnie wszędzie. xD nie będę o nim dużo pisać, bo nie jest wart uwagi, a przynajmniej na razie. Teraz w moim planie jest jakiś wątek z Catherine i Damonem. Jak niektórzy wiedzą jestem za Deleną, więc musi coś być na rzeczy. :D 

3 komentarze:

  1. no no całkiem całkiem zapraszam http://viko-madzia-vivo.blogspot.com/2014/05/1.html

    OdpowiedzUsuń
  2. http://viko-madzia-vivo.blogspot.com/2014/05/01.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie Stefan dlugo nie zabawi xD Wreszcie udalo mi sie przeczytac, zabieram sie za kolejny :**

    OdpowiedzUsuń