czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 2 "Głupia istota ludzka."




Stefano pociągnął Catherine do siebie i nie dał jej odejść. Dziewczyna nie mogła ukryć swojego zaskoczenia na twarzy, ale i złości. Sama nie wiedziała czemu wywołał w niej taką reakcję. Przyjrzała mu się i zobaczyła, że był naprawdę bardzo przystojnym chłopakiem i z pewnością starszym od niej.
- Powiedziałam przepraszam. Puścisz mnie w końcu? – Zapytała, ale on tylko wzmocnił uścisk i nic nie odpowiedział, co ją jeszcze bardziej zirytowało. W tej chwili była oburzona.
- Puszczę, ale zgodzisz się pójść ze mną do kina, co ty na to? Tak w rewanżu.
- Am… Chętnie, ale mam chłopaka. Muszę już iść do klasy.
- To nie musi być randka.
Kiedy to powiedział brunetce zrobiło się strasznie głupio. Jak ona mogła pomyśleć, że ten chłopak, boski chłopak chce się z nią umówić? Z pewnością miał już dziewczynę i to o wiele ładniejszą od niej. Po momencie jednak przypomniała sobie słowa chłopaka „nie musi”, ale może… jeśli tylko ona by chciała. Na samą tą myśl chciała się uśmiechnąć, ale powstrzymała się. Może po prostu powiedział to z grzeczności?
- Halo? Ziemia do… A tak, jak masz na imię?
- Przepraszam. Jestem Catherine. A ty?
- Stefano miło mi cię poznać, Catherine.
Tym razem się uśmiechnęła. Poczuła się naprawdę szczęśliwa, a jej humor od razu się polepszył. Mężczyzna puścił w końcu jej dłoń, a ona nawet tego nie zauważyła. Była zbyt zajęta patrzeniem w jego zielone tęczówki, które były po prostu piękne.
- To jak? Mogę liczyć na twoje towarzystwo?
- Okej. Tylko… Głupio mi z tobą iść do kina, więc zgodzę się tylko na wspólną naukę.
- Jak sobie życzysz. Dzisiaj po lekcjach?
- Dzisiaj po lekcjach. Mam ostatnią matematykę, więc poczekaj proszę przed szkołą po siódmej lekcji.
Uśmiechnęła się i poszła w stronę swojej sali od historii. Wiedziała, że już sporo się spóźniła, ale nie mogła zmarnować takiej okazji. To byłby grzech. Mimo wszystko pamiętała o Macie i nie chciała go zranić. Był jej bardzo bliski, nie mogła pozwolić sobie na coś więcej ze Stefano. Znała umiar i miała zamiar go zachować.
{***}
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam… - Wpadła do klasy Mia wraz z zeszytami, które wypadły jej z rąk. W tym momencie miała ochotę zapaść się pod ziemię. Ostatnio często zdarzało jej się spóźniać na lekcje czego nie lubiła, ale następowało to właśnie przez wybryki Jeremiego albo nie mogącą się dobudzić Catherine.
- Panienko, znowu się spóźniłaś. Zajmij miejsce i nie rób już zamieszania. – Powiedział nauczyciel od polskiego. Gilbertowa tylko skinęła posłusznie głową i zajęła swoje miejsce. Przez całą lekcję nie mogła się skupić. Myślała trochę o dziwnym zachowaniu siostry w nocy, ale wyczuwała już od dawna, że coś jest z nią nie tak, że ma jakiś problem. Najgorsze dla niej jednak było to, że o niczym jej nie powiedziała. Nie rozmawiały ostatnio tak często. Mia była zajęta nauką, a Catherine robiła się coraz to bardziej zamknięta na świat. Próbowała udawać normalność, w końcu miała poukładane życie, ale brakowało jej zamieszania, tego czegoś o czym zawsze marzyła.
Po zaledwie dwóch godzinach zaczęła się najgorsza z możliwych lekcji. W-f z chłopakami i to tymi ze starszej klasy.
- No to co dziewczyny? Najpierw po trzy kółka, a potem bierzemy się za koszykówkę. – Rozkazał trener, a wszystkie dziewczyny były posłuszne. Przebiegły ponad kilometr i były strasznie zdyszane. Lekcje w-fu były coraz to gorsze i bardziej męczące. Mia przez pewną chwilę rozmawiała z kumpelami, ale zaczęło brakować jej tchu, więc skończyła gadkę i dała z siebie wszystko, żeby jak najszybciej znaleźć się na mecie i odpocząć.
Zaczęła się gra. Gra, która jej się nie podobała. Dwa lata starsi chłopcy byli okropni. Chcieli im za wszelką cenę pokazać, że umieją grać lepiej od nich, co chyba było logiczne ze względu na wzrost, który był bardzo przydatny w tej grze.
Mia próbowała obronić kosz przed piłką i udało jej się to, ale podskakując walnęła ciemnowłosego chłopaka łokciem w podbródek. Bardzo się tym przejęła. Jak zawsze coś musiało jej się przytrafić. To było już nurtujące.
- Ojej, przepraszam.
- No i co zrobiłaś idiotko? Widać, że blondynka. Nie bierz się za grę skoro się do tego nie nadajesz!
Wykrzyczał i skierował się w stronę linii boiska, żeby z niego zejść. Dziewczynę zaszokowało jego zachowanie, ale nie obyło się bez odzywki. Zwykle nie była taka porywcza, ale teraz? Teraz musiała, coś w nią uderzyło.
- Herrera! Myślisz, że jesteś taki cwany? Nie każda blondynka jest głupia, ale widać idealnie na twoim przykładzie, że ludzie z wioski są prostakami. Z tego się nie wyleczycie.
- Masz coś do mnie, Gilbert? Chcesz coś jeszcze dodać? Ten twój śliczny ryjek nie załatwi sprawy.
- Ja przynajmniej mam coś ślicznego w porównaniu do ciebie, parszywa świnio. Nie zamierzam tracić na ciebie czasu, cześć.
Już miała iść kiedy nagle poczuła mocny ścisk na nadgarstku. To bolało, nawet bardzo.
- Puść mnie! – Warknęła, ale on chwycił dodatkowo jej drugi nadgarstek i potrząsnął nią.
- Nie będziesz się zachowywała jak królowa.
- Nie zachowuję się tak! Odwal się ode mnie. – Wysyczała prosto w stronę jego ust, choć była trochę niższa to stanęła na palcach. Popchnęła go i tym też wyślizgnęła się z jego uścisku. Ten dzień mogła już zaliczyć na straty. Chciała już być w domu, bardzo tego chciała. Jeszcze chyba nigdy nikt się tak do niej nie odniósł. Wbiegła szybko do szkoły i przebrała się w normalne ubranie. Nie chciała tego chłopaka widzieć na oczy.
{***}
Lekcje Catherine dobiegły końca, a ona odetchnęła z ulgą. Nie było dzisiaj Matta w szkole. Martwiła się o niego, ale co miała poradzić? Miała zamiar do niego później zajrzeć, ale najpierw chciała się pouczyć ze Stefano. Urzekł ją. Lubiła starszych chłopaków, a w dodatku takich przystojnych. Wyszła ze szkoły i rozejrzała się dookoła szukając go wzrokiem. Nikogo jednak nie ujrzała. Zmarszczyła czoło i zwątpiła w to wszystko.
- Jak ja mogłam być taka głupia? – Zapytała sama siebie, ale nagle poczuła czyjeś dłonie na swojej talii. Wystraszyła się i odruchowo odwróciła się.

1 komentarz:

  1. Podoba mi się! :D Mam tylko nadzieję, że nie bd się totalnie opierać na serialach xD Ciekawa kolejnych, buziaki ; *

    OdpowiedzUsuń